Szukając treningów na YT szybko odkryłam, że część treningów, zwłaszcza na ramiona, jest dla mnie niedostępna ze względu na brak odpowiedniego sprzętu. Jasne, hantle można zastąpić butelkami z wodą, puszkami z jedzeniem etc itd. ale z moją koordynacją ruchową jedna z prób skończyła się wyślizgnięciem się butelki i bolesnym uderzeniem w duży palec u stopy. Wobec tego postanowiłam wydać te dwie dychy i nabyć moje pierwsze hantle. Takie jak te poniżej, tylko kilogramowe i niebieskie.
Długo zastanawiałam się nad ciężarem (wahałam się pomiędzy 1 kg a 1,5 kg), ale ostatecznie stwierdziłam że skoro zrobienie jednej pompki sprawia mi trudność wezmę te lżejsze, a za jakiś czas kupię parę dwukilogramowych.
Już je wypróbowałam podczas ćwiczeń na ramiona MelB i Total Arm Workout z XhitDaily (do znalezienia na YT). Uwierzcie mi, komfort jest o wiele większy niż podczas trzymania plastikowych butelek z wodą ;) Chciałabym również rozpocząć wykroki i przysiady z hantlami, ale nie wiem czy przy tak małym ciężarze ma to w ogóle sens i jak się do tego zabrać od strony technicznej. Po prostu trzymać hantle przy opuszczonych rękach, czy też unosić je podczas robienia ćwiczenia? Czy ktoś z Was może mi doradzić w tej kwestii?
* * *
W nowej Polityce (tak, osiągnęłam wiek w którym sięgam po publicystykę;) ) tematem numeru jest wykluczenie ludzi o rozmiarze XXL, z chwytliwym podtytułem "jak grubas stał się Murzynem naszych czasów". Oczywiście się skusiłam, wydałam 5,90, przeszłam do artykułu, a tam... takie pitu pitu o presji społecznej na szczupłą sylwetkę, dyskryminacji ludzi otyłych, o tabletkach z tasiemcem i - oczywiście - zabójczym dinitrofenolu. Temat wagi jest dość nośny (wystarczy wejść na pierwszy lepszy portal typu Onet, zawsze jest coś o grubasach), więc Polityka też postanowiła się nim zająć. Szkoda że po łebkach.
Na i odkrycie miesiąca. Po paru latach używania odkryłam że mój stary Ipod ma wbudowany licznik kroków. Cóż, lepiej późno niż wcale ;)




