poniedziałek, 1 lipca 2013

Moja dietowa historia plus aktualne wymiary

Witam Was serdecznie i dziękuję za motywujące wpisy - szczerze mówiąc byłam pewna, że nikt nie dotrze do mojego bloga, a tu taka niespodzianka :-)

Dzisiaj, tytułem wstępu,  przedstawię Wam pokrótce moją dietowo-wagową historię.
Do dziewiątego roku życia byłam normalnym dzieckiem w okolicach 50 centyla. Potem zaczęłam powoli przybierać na wadze - nie miało to związku z żadną chorobą, ale zwyczajnie nadmiernym apetytem którego moi rodzice widocznie nie byli w stanie poskromić. Moją najwyższą wagę - 75 kilo przy 161 centrymetrach wzrostu osiągnęłam przed maturą. A potem wpadłam w błędną spiralę chudnięcia ("na studiach trzeba jakoś wyglądać") i tycia (zajadanie stresu). Na czwartym roku studiów osiągnęłam bardzo przyzwoitą wagę 53 kilo. Co prawda moje ciało, wymęczone ciągłymi dietami, nie było tak jędrne jakbym sobie wymarzyła, ale pocieszałam się że przynajmniej w ciuchach wyglądam dobrze. Tą wagę z minimalnymi wahaniami utrzymywałam dwa lata, po czym skończyłam studia, zmieniłam tryb życia i - niespodzianka - znowu zaczęłam przybierać. W dodatku kilogramy tłuszczu upodobały sobie newralgiczne miejsca: biodra, pośladki i uda, co przy biuście rozmiaru A i drobnej budowie tułowia wygląda... kiepsko. Dość powiedzieć, że w moim stroju kąpielowym na to lato górę stanowi wielki push-up rozmiaru 36, a dół spodenki (nigdy nie odważyłabym się nałożyć majtek) w makabrycznym rozmiarze 42, bo 40 lekko wpijało się u góry ud! Dołóżmy cellulit, brak jędrności, perłowe rozstępy na biodrach spowodowane naprzemiennym tyciem i chudnięciem i macie obraz mojej sylwetki.


Dziś dokonałam pierwszych w życiu pomiarów:
talia - 77 cm
biodra - 99 cm
udo (górna część) - 59 cm
udo nad kolanem - 44 cm

waga: około 60 kg

Jutro zrobię zdjęcie mojej sylwetki i - jeśli będę miała odwagę - wrzucę na bloga, żebyście naocznie stwierdziły, jak jest. I przedstawię pokrótce Plan Działania.


5 komentarzy:

  1. Każdy ma chwilę słabości - najważniejsze jest to, że chcesz coś zmienić :) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedz zdrowo i ćwicz regularnie a na pewno zmienisz swoją sylwetkę. Jak zaczynałam z tym blogiem, w talii miałam 78 cm - teraz to już 67. Ważne, żeby się nie poddawać i cały czas pamiętać, o co walczysz! :)

    PS Wyłącz proszę weryfikację obrazkową, bo to straaasznie denerwuje :D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi sie podoba sposób w jaki piszesz. Czuję, że będę zaglądać :) 3mam kciuki za twoje postanowienie

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć, dziewczyno! Będę Cię czytać i trzymać za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń