niedziela, 21 lipca 2013

powrót blogerki marnotrawnej

Nie pisałam ponad tydzień, co przy tak świeżym blogu może sprawiać wrażenie porzucenia, ale naprawdę totalnie nie miałam czasu. Oprócz regularnej pracy zaczęły się zajęcia z hiszpańskiego, sezon na przetwory (20 kilo wiśni samo się nie wydryluje), generalne sprzątanie po remoncie łazienki i przygotowanie przyjęcia z okazji imienin babci. A podczas nielicznych wolnych chwil starałam się prowadzić jakieś życie towarzyskie, bo inaczej zupełnie bym oszalała wśród słoików z wiśniami i porzeczkami ;-)
 Nie, diety też nie udało mi się trzymać, chociaż obyło się bez większych wpadek, a na ćwiczenia miałam czas i siłę tylko raz. Pocieszam się tylko że trochę kalorii spaliłam przy intensywnym sprzątaniu i myciu okien.

Ale od jutra będzie lepiej. Do przerobienia zostały tylko ogórki, które mają tą zaletę, że nie trzeba ich drylować ani oddzielać od łodyżek. Wracam na właściwe tory.

7 komentarzy:

  1. pisz częściej,dajesz ogromną motywacje:)

    Pozdrawiam
    http://orlakshop.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze, że nie było skrajności. jakoś ciężko teraz trzymać dietę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie znajdź czas na bloga i po prostu pisz częściej ;). To duża motywacja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem co to znaczy robić wszelkie słoiki :) u mnie na "tapecie" też ogórki i wiśnie właśnie, ale wiadomo - sezon :)
    I dziękuję za rady odnośnie moich siniaków. Z pewnością wykorzystam te apteczne tabletki, bo "tonący brzytwy się chwyta" :) a muszę się ich pozbyć przed ślubem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że właśnie tych większych wpadek nie było ;) A skoro nieco mniej pracy będziesz miała to i może znajdziesz czas na ruch ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pisz, pisz, bardzo pozytywnie wpływa to na czytelniczki ( w tym i na mnie ) ;))

    OdpowiedzUsuń