wtorek, 13 sierpnia 2013

Sukienka z przeceny czyli odchudzanie na ostatnią chwilę

Ja NAPRAWDĘ nie uznaję odchudzania last minute. Szczerze wierzę że takie wynalazki prowadzą do efektu jojo, są niezdrowe, osłabiają organizm, etc etd. I najchętniej kupiłabym zwyczajnie sukienkę w rozmiarze 38, w którym czułabym się swobodnie na weselu, które ma się odbyć za 12 dni.
Ale kiedy ma się ograniczony czas na chodzenie po sklepach, ograniczone zasoby finansowe i tak naprawdę grzebie się w resztkach przecen szukając czegoś, co będzie w miarę pasowało na figurę gruszki i jednocześnie współgrało z posiadanymi butami, możliwości są raczej ograniczone.

Oto sukienka za całe 69 zł w rozmiarze 36:


Żeby było jasne: krój ma raczej opływający sylwetkę, więc nigdzie się z niej nie wylewam. Ale gdybym schudła te dwa kilogramy z pewnością wyglądałabym lepiej i czułabym się o wiele pewniej. 
Od paru dni staram się trzymać dietę i ćwiczyć, ale teraz muszę wprowadzić ekstremalny dwunastodniowy plan ratunkowy ;)

Założenia:
1. pięć posiłków dziennie, zero słodyczy i alkoholu
2. kolacja: wyłącznie chude białko na zmianę z zupą kapuścianą z tego przepisu
3. ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia plus możliwie aktywny tryb życia
4. balsam brązujący - ciemniejsze nogi to szczuplejsze nogi (przynajmniej wizualne)

Założenia awaryjne:
1. obciskające majtasy uciskające uda i brzuch i nadzieja, że nikt ich nie dojrzy zza mojej kreacji...
2. wkładki silikonowe do stanika równoważące figurę i nadzieja, że nie wypadną...

Same przyznacie, że plan awaryjny nie prezentuje się nadzwyczaj zachęcająco.Pozostaje mi mieć nadzieję, że przez 12 dni można osiągnąć cokolwiek poza pozbyciem się z organizmu nadmiaru wody. I że zupa kapuściana ma właściwości odchudzające nawet bez tej absurdalnej diety siedmiodniowej, w którą jest opatrzona.


17 komentarzy:

  1. Bardziej od wkładek silikonowych polecam biustonosz samonośny, bo trzyma się ciała ;) silikonowe też są ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, nigdy takiego nie miałam i boję się że by się odklejał. ale i tak muszę jakiś kupić więc może poszukam :)

      Usuń
  2. 2 kg w te 12 dni to jeszcze nie tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, że sama zauważyłaś i doskonale wiesz, że odchudzanie to nie last minute i nie ma co popędzać swojego ciała. Sama wiem, jak to jest, kiedy ma się ograniczony budżet i trzeba wykombinować coś na szybko, często przebijając się przez masę wieszaków wystawionych na przecenę. Głowa do góry, masz jeszcze 12 dni. Być może nie jest to mnóstwo czasu, ale na pewno da się coś zrobić. :) Jeśli chodzi o balsam brązujący to polecam DAX: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=23761. Stosuję go na przemian z Lirene i u mnie się sprawdza. Powodzenia! :)
    PS Piękna ta sukienka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, lubię takie klasyczne kroje. A co do balsamu to mam Dove summer glow do ciemnej karnacji i pozostanę mu raczej wierna, bo się sprawdza i nie śmierdzi jak niektóre :)

      Usuń
  4. Sukienka bardzo ładna, a twój plan awaryjny nie taki zły:-) 2kg to osiągalne, miej poprawkę też na to że jak ćwiczysz to budujesz mięśnie i spalasz tkankę tłuszczową. Pokażę ci efekty mojej pracy nad ciałem. Waga różni się 1kg, który prawdopodobnie zniknął z piersi...:] ale wyglądam szczuplej przy takiej samej wadze... oczywiście z rozmiaru 38 przeszłam na 36

    http://fasterbetternicer.blogspot.co.uk/2013/08/podkrec-swoj-metabolizm.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, różnica jest kolosalna i podziwiam Cię za to :) ale watpię żeby przy ćwiczeniach bez obciążenia które w tej chwili wykonuję i w niecałe dwa tygodnie mogła wyhodować sobie choćby 100 gram mięśni. ale Twoje zdjęcia są niesamowitą motywacją na przyszłość

      Usuń
    2. jak można Cie obserwować? bo nie widzę ani Google+ ani "obserwatorów" ani bloglovin, a chciałabym być informowana o Twoich postach.

      Usuń
    3. yy, w sumie od niedawna mam bloga i nie orientuję się w tych wszystkich obserwatorach etc, ale przed chwilą założyłam obserwatorów (czy coś w tym stylu ;) )
      bardzo mi miło że chcesz mnie czytać :)

      Usuń
    4. O! Dokładnie o to chodziło :-)
      Zawsze chcę czytać interesujące blogi, a twój mnie zaciekawił.
      Jakbyś miała jakieś techniczne/blogowe pytania to pisz:-) pomogę:*

      Usuń
  5. Może i ja powinnam sobie kupić coś motywującego? Sukienka jest śliczna, w moim ukochanym luźnym kroju :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz niecałe dwa tygodnie, 2 kilogramy do zrzucenia. :)
    To jest wykonalne. Powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładna sukienka :) Czasem takie awaryjne plany sprawdzają się zaskakująco dobrze, sama ostatnio nawet myślałam nad czymś takim przed nadchodzącym urlopem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. sliczna sukienka koniecznie pokaz nam sie jak w niej wygladasz;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ładna sukienka! W moim wymarzonym rozmiarze:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Daj znać potem, czy się udało! :) Grunt to dobra motywacja i niezły plan :)

    OdpowiedzUsuń